O anatomii na medycynie krąży tyle opowieści, jak chyba o żadnym innym przedmiocie. Najprawdopodobniej Ty, który trafiłeś na ten wpis, trochę obawiasz się anatomii. Czy w rzeczywistości jest taka straszna jak wszyscy opowiadają? Jak wyglądają pierwsze zajęcia w prosektorium?
Program
Na ten przedmiot w Lublinie składają się trzy formy zajęć – ćwiczenia, seminaria i wykłady. Zwykle trwają po 1,5h. Wykłady to zajęcia w wielkich salach typowo wykładowych. Tam cały rok (teoretycznie cały ;)) słucha się profesora lub innej wyznaczonej osoby opowiadającej o wybranym zagadnieniu. Seminaria to takie wykłady, tylko w 30 osób. Obie te formy przebiegają raczej spokojnie. Za to przed ćwiczeniami grupki ubranych w białe fartuchy i czepki studentów powtarzają nerwowo materiał. Ćwiczenia odbywają się w prosektorium dwa razy w tygodniu w grupach 15 osobowych.
Jak sobie poradzić na ćwiczeniach? Najwięcej zależy od szczęścia – asystenci są różni. Z jednej strony możesz z trafić na takiego, przy którym zdasz semestr bez większego spinania 4 liter. Z drugiej strony są i tacy, przy których co zajęcia będziesz musiał dosłownie recytować podręcznik z pamięci.
Na lekarskim
Kuba: W obu semestrach trafiłem na asystentów którzy co zajęcia pytali. Nie było łatwo, ale szczerze mówiąc, to pewnie dzięki temu zdałem egzamin w 1 terminie. W pierwszym semestrze materiału na jedne zajęcia jest dramatycznie dużo – zazwyczaj około 100-150 stron Bochenka. W drugim semestrze jest trochę lżej, zmniejsza się to do 40-60 stron na temat.
Najgorsza była ciągła walka z czasem. Oba ćwiczenia z anatomii dzielił tylko jeden dzień przerwy. Przez to po powrocie z zajęć w poniedziałek musiałem od razu kuć na środę, żeby się wyrobić. System modułowy na UMLubie polega na tym, że anatomii uczymy się układami, a nie częściami ciała. Zaliczenia każdego modułu są rozbite na dwie części – teoretyczną i praktyczną. Aby zostać dopuszczonym do części teoretycznej należało zaliczyć wszystkie ćwiczenia u swojego asystenta – czy to poprzez odpowiedź ustną czy wejściówkę. Niby obowiązywała tylko część omawiana na seminariach, ale w praktyce i tak wymagano od nas wszystkiego. Na moim roku plusem było to, że 30% wszystkich punktów na teorii stanowiły radiogramy. Wystarczyło więc wkuć trochę tablic i były darmowe punkty :). Niestety słyszałem, że w tym roku radiogramy przerzucili na szpilki, czyli zaliczenia praktyczne.
Moduły
Startujemy oczywiście z kośćmi i mięśniami. Od góry do dołu. Na czaszkę przeznaczone były jedne zajęcia (!), co nie zwalniało nas oczywiście z całej jej znajomości. Gdybym nie miał prototypu aktualnego modelu to bym oblał nie tylko szpilki, ale i teorię. Próby zrozumienia, jak się mają do siebie doły i otwory na podstawie atlasu są bardzo męczące. Od razu przygotujcie się na jazdę bez trzymanki, nie ma czasu na nadrabianie zaległości.
Potem nadchodzi układ nerwowy – moim zdaniem najtrudniejszy moduł do przyswojenia w całym roku. To ogrom materiału, który jest strasznie szczegółowy, ciężko sobie to wyobrazić i połączyć ze sobą. Nie polecam. Jak przez to przebrniecie, to dalej już z górki: chłonny, krwionośny, trawienny i moczowo-płciowy.
Co do zaliczeń teoretycznych to nie było kolorowo, zazwyczaj 40% osób po prostu nie zdawało. Ja sam pisałem II termin z modułu A czyli mięśniowo-kostnego. Egzamin końcowy też łatwy nie był, nie było na nim już radiogramów, które zostały przeniesione na część praktyczną. Praktyka już była łatwiejsza, ale warto pamiętać, że nie zdajesz egzaminu w swojej sali na znanym sobie preparacie.
Na lekarsko-dentystycznym
Inga:
Największą różnicą względem kierunku lekarskiego jest ułożenie materiału. Nie mamy podzielonego ciała układami, ale obszarami. W pierwszym semestrze korzystaliśmy z I i II tomu Gray’a, ucząc się w tej kolejności: kończyna górna, klatka piersiowa, brzuch z miednicą, kończyna dolna. Ah, pamiętaj, nie ma czegoś takiego jak ręka i noga – uwierz mi, ostatnią rzeczą jaką chcesz to zdenerwować asystenta z anatomii ;). O ile na początku rozkład materiału był okej, tak kiedy prawie cały rok oblał I termin teorii z klatki, a potem i z brzucha, to ciężko było się wyrobić z czasem. I z nerwami 😉
Pierwszy semestr zdany, co dalej? Drugi skupia się na głowie: czaszka, głowa i szyja, mózgowie, drogi nerwowe. Mimo tego, że wymagają od nas o wiele więcej szczegółów niż wcześniej, to w tym semestrze wszystko robi się jakieś bardziej znajome :). Dzięki temu, że męczymy ten sam obszar, nazwy i odniesienia powtarzają się cały czas, łatwiej jest połączyć fakty.
Największy nacisk stawiany jest na głowę i szyję (tzw. GIS), co według mnie jest bardzo rozsądnym podejściem do lek-dentu. Co więcej, sam GIS bardzo bazuje na znajomości czaszki, jej otworów wraz z zawartościami. Przebiegiem, kolejnością przechodzenia przez doły i otwory GIS stoi – bez własnej czaszki ani rusz. To, że mamy załatwić czaszkę, powtarzali nam nawet prowadzący. Niestety, nawet najlepszy atlas nie zastąpi możliwości wsadzenia na przykład własnego ołówka w dziurę i zobaczenia którędy wyjdzie :). Na szczęście na czaszkę dają cały miesiąc, więc można się z nią na spokojnie zapoznać. W drugim semestrze korzystamy z legendarnego Bochenka, a do neuroanatomii używamy Narkiewicza.
Drugi semestr zdalnie
Niestety, ze względu na pandemię i e-learning w drugim semestrze, nie mogę opowiedzieć jak wyglądają normalne zajęcia z gisu, egzaminy i tak dalej. Zajęcia prowadzone były przez zooma, gdzie prowadzący wyjaśniał wybrane przez nas zagadnienia z teorii. Było bardzo sympatycznie, ale wiadomo – to nie to samo, co na żywo. Egzaminy pisaliśmy na platformie moodle – 100 pytań z teorii, 40 pytań (20 po 2 języki) z praktyki. Na praktyczny obowiązywały nas tylko tablice.
Zaliczenia
Na koniec każdego modułu/działu przeprowadzane są testy z wiedzy teoretycznej i szpilki z praktycznej.
Zaliczenie z teorii to kilkadziesiąt pytań abcde jednokrotnego wyboru. Jednokrotnego, ale to nie znaczy, że nie będzie odpowiedzi typu „a+c”, bo te są normą. Katedra daje minutę na pytanie, a odpowiedzi zaznaczamy na karcie odpowiedzi.
Szpilki przeprowadzane są w prosektorium w sali ćwiczeniowej przypisanej do twojej grupy. Każda sala ma własny preparat (całe ciało), na którym uczycie się na żywo tego, co wcześniej widzisz na atlasach. Na zaliczeniu szpilki z numerkiem wbijane są w wybrane przez asystenta struktury preparatu. Do każdego modułu/działu dostajemy wykaz listy struktur, które musimy umieć rozpoznać na preparacie. Piszemy nazwę struktury po polsku i po angielsku oraz określamy strony (prawa, lewa), jeśli jest to możliwe. Z całą pewnością plusem anatomii w Lublinie jest odejście od łaciny.
Poza strukturami na preparacie na zaliczenie praktyczne obowiązują nas także tablice z muzeum. Tam również musimy rozpoznać strukturę, stronę i przetłumaczyć to na angielski. Na strukturę (w obu językach) mamy jedną minutę. Na lekarskim na zaliczenie modułu przypadało około 500 struktur na preparacie, na stomatologii na zaliczenie działu – około 150. Trudność zaliczeń praktycznych też tak naprawdę była zależna od asystenta. Niektórzy bardzo zwracali uwagę na kolejność słów, a jak wiadomo, przy presji czasu można się machnąć. Jeżeli spędziło się odpowiednio dużo czasu w prosektorium i na naukę tłumaczeń, to bez problemu można było zdać.
Pierwsza wizyta w prosektorium
Czy jest się czego bać? Nie 🙂 Nikt Was nie zmusi od razu do dotykania ciała, możecie się trzymać w pewnej odległości i obserwować. Preparują osoby chętne. U mnie na stomie na pierwszych zajęciach odsłoniliśmy preparat, za to u Kuby nie. Naukę zaczynamy od kości. Pewnie jak zawsze, wszystko zależy od asystenta. Samo wejście do sali i sam widok zarysu ciała pod płachtą mnie trochę poruszył, odsłonięcie go oczywiście też. Ale nie było źle, a potem coraz lepiej 😉 Oswajamy się, a wraz z nauką i preparowaniem ciało wygląda też coraz mniej… dosłownie? Problemem może być zapach formaliny, duszący i gryzący. Fartuch nim przesiąknął, czuję go nawet po praniu. Szczególnie uciążliwy jest przy nauce poszczególnych narządów. Są one wykładane są na tackę, gdzie formalina nie ma dokąd spływać. Zresztą, sam zapach zapamiętacie do końca życia ;).
Wyprawka na anatomię
Będziesz potrzebować:
- białych butów gumowych, krytych (bardzo ważne, przed pierwszym wejściem do prosektorium wszystkich sprawdzali, jak ktoś miał nieodpowiednie – leciał do sklepu kupić nowe);
- fartucha anatomicznego;
- chusty lub czepka anatomicznego;
- rękawiczek jednorazowych (u nas każdy nosił swoje, ale możesz się dogadać z grupą i kupicie wspólnie);
- skalpela;
- pęsety anatomicznej;
- podkładki z klipsem a4 (na szpilki);
Trzymamy za Was kciuki!
Inga i Kuba

